SERIALE




OGLĄDAM



HOUSE OF CARDS





ZA MNĄ


PRZYJACIELE  

Absolutny fenomen wśród produktów małego ekranu. O ich popularności i sławie aktorów, wcielających się w tytułowych przyjaciół, mówić wiele nie trzeba. Każdy z nich stworzył niepowtarzalną kreację, każdy wzbudzał tyle samo dzikiej radości, co dawał wzruszenia. Dziesięć sezonów - każdy kolejny tak samo dobry jak poprzedni. I ten sentyment, gdy dziś w telewizji trafiam na powtórkę i ryczę ze śmiechu na widok gagu, który przecież znam na pamięć. Nie wiem, jak można Przyjaciół nie pokochać.



GOTOWE NA WSZYSTKO


Że to serial dla kobiet? Może. W końcu o tym mówi, o kobietach właśnie. Siedem sezonów i aż łzy w oczach stają na myśl o planach Marca Cherry'ego, by serial wreszcie zakończyć, koniecznie wtedy, gdy jest jeszcze lubiany. Jeszcze lubiany? Panie Cherry, jeśli czeka pan aż desperatki przestaną być kochane, to raczej się pan nie doczeka. Bo robiąc serial, który z sezonu na sezon jest coraz lepszy, nie sposób zejść ze sceny ze świadomością, że ostatni obiad był odgrzewany.


SEKRETNY DZIENNIK CALL GIRL


Kiedy wraz z mężem rozpoczęliśmy przygodę z Belle de Jour musieliśmy zmierzyć się z jakimś dziwnym poczuciem niedopasowania Billie Piper do roli ekskluzywnej prostytutki. Mąż (ach, ci wzrokowcy) zrezygnował, ja wytrwałam - i nie żałuję. Bardzo dobra rola Piper, historia pełna humoru, zmysłowości, pikanterii, ale i wzruszeń, dramatów, emocji. I ten genialny brytyjski akcent na tle luksusowego życia dziewczyny na telefon. Delicious.



DR HOUSE


Trochę z kredytem, ale House trafić tu musi, bo przecież te siedem sezonów się obejrzało. Właśnie. Się obejrzało i się bardzo rozczarowało. Po świetnym (najkrótszym) sezonie czwartym, gdzie akcja toczyła się wokół castingu na asystentów, całkiem dobrym piątym (równia pochyła House'a) i bardzo dobrym szóstym, a przynajmniej jego części (House jako pacjent), z bólem serca patrzyłam, co scenarzyści robią w sezonie siódmym. Nie wróżę House'owi już niczego dobrego. Ale oglądnę, bo bez Olivii Wilde żyć nie mogę i to ona ten serial jeszcze ratuje.


 
PLOTKARA


Muszę przyznać, że Gossip Girl to taki mój mały powód do wstydu. No bo gdzież to wypada dorosłej dziewczynie oglądać takie bzdury dla spragnionej świata sławy, luksusu i zepsutej młodzieży dzieciarni? A jednak dla tych intryg, dla naprawdę dobrych ról Leighton Meester i Eda Westwicka, miłych dla oka zdjęć bogatego Manhattanu, świetnych strojów i stylizacji - czemu nie? Dla relaksu, odmóżdżenia, cokolwiek.





 Źródło zdjęć: Filmweb.pl