scenariusz: Maciej Pieprzyca
produkcja: Polska
gatunek: dramat
dystrybucja polska: Kino Świat
Spoglądam na ten plakat, zastanawiając się, jak rozpocząć tę recenzję, i przechodzą mnie ciarki. A przecież widziałam to zdjęcie już dawno, w tylu miejscach w mieście... Jak wiele zmienia kontekst... Na seans Chce się żyć wybrałam się wprost po małej, życiowej rewolucji, która była mi bardzo potrzebna i sama w sobie jest ogromnie pozytywna, ale którą okupiłam też wieloma nieprzyjemnościami i stresem. Trochę byłam zła, że na film, na który tak długo czekałam, szłam w takim niewygodnym stanie. Dwie godziny później wiedziałam już, że nie mogło zdarzyć się nic lepszego - Pieprzyca odsunął moje problemy na kilometr. Szarpiąc bezlitośnie emocje, wykorzystując cały, pokaźny arsenał mojej empatii, pozostawił we mnie wybuchową mieszankę sprzecznych odczuć, z których to najważniejsze w kontekście tej recenzji - wrażenia po filmie - jest najpiękniejszą rzeczą, jak spotkała mnie w kinie w tym roku.
