Byłam szczerze zdziwiona, kiedy zobaczyłam oryginalny tytuł tego filmu. Gdy tylko udostępniono polski plakat dramatu Arcela, nie miałam wątpliwości, że to film brytyjski. Tak, mimo Madsa Makkelsona w roli głównej. Nie wiem, dlaczego. A potem to zdumienie - że duński film potrafi być tak bardzo brytyjski i tak mało skandynawski, że historia mimo schematyczności ogromnie wciąga, a aktorzy są nie tylko idealnie dopasowani do swoich ról, ale też czarują i zachwycają talentem. Najpierw jednak...