Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą carey mulligan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą carey mulligan. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 września 2014

Co jest grane, Davis?

W kinie nigdy nie jest tak, że lubisz wszystko i wszystkich. Coś ci się podoba bardziej, coś mniej, do czegoś masz stosunek zupełnie nijaki, a do innego bardzo ambiwalentny. Podobnie z twórcami filmowymi - aktorami, scenarzystami, kompozytorami i reżyserami. Jedni trafiają w twoje gusta niemal idealnie, inni raz cię zajmują, innym zaś razem rozczarowują, stylu jeszcze innych zupełnie zaś nie czujesz. Ja łykam bez opamiętania jednych (wymieniam ich tutaj), drugich zaś po prostu nie znoszę. Tak jak braci Coen, którzy po wielu latach nakręcili wreszcie film, do którego mnie po prostu... przekonali.


poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Wstyd


Wokół Wstydu powstało tylko szumu, tyle kontrowersji, tyle emocji, że trudno było przejść obok niego obojętnie. I też film nie pozostawia obojętnym. Ale żeby od razu wstrząsał? Nie pamiętam, czego oczekiwałam, na co się nastawiałam i co się właściwie wydarzyło, że Wstyd nie rzucił mnie na kolana. Może znowu naczytałam się recenzji Mądrych Recenzentów i nasłuchałam górnolotnych opinii, może tego wszystkiego było już po prostu za dużo, nie wiem. Koniec końców, Wstyd nie rozwalił mnie na łopatki i nie musiałam po seansie zbierać siebie z chodnika. Ale wcale nie oznacza to, że jest to film zły. Przeciwnie, jest dobry i do bólu szczery.

piątek, 16 grudnia 2011

Drive

Choć naczytałam się sporo recenzji, siadając do Drive'a, nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać. Nie wiedziałam, skąd wziął się główny bohater, dlaczego robi to, co robi, gdzie właściwie zmierza. Z tymi pytaniami, niestety, pozostałam. Ale poza pewnymi brakami w Drivie jest coś dziwnego, coś magnetyzującego. Chyba wiem co, ale pomału.