Kieł to bardzo niewygodny film. Zdumiewa, irytuje i obrzydza. Każe ci żałować tego spotkania od początku, świadomie wzmaga w tobie przekonanie, że jest niegodną polecenia komukolwiek szmirą i pozwala odetchnąć z ulgą, gdy wreszcie się kończy. A potem nie chce się od ciebie odczepić - łazi za tobą, prowokuje do wyrokowania, zmusza do refleksji i intertekstualnych wycieczek. I wciąż niemiłosiernie drażni.