Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą guillermo del toro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą guillermo del toro. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 lipca 2013

Pacific Rim

O, rany, co to było za wyzwanie! Śledząc mojego bloga już jakiś czas, z pewnością zauważyliście, że sci-fi nie pojawia się tu właściwie w ogóle. Nigdy nie ukrywałam, że nie jest to mój ulubiony gatunek, dla dobra własnego (i kina tego typu) unikam z nim spotkań, nawet gdy w grę wchodzą megahity. Raz, raz tylko, złamałam tę zasadę i choć wciąż powtarzacie, że trafiłam po prostu na żywy gniot (Transformers 2, yeah), to i tak utwierdziło mnie to w przekonaniu, że podjęłam dobrą decyzję. Pacific Rim na poziomie zwiastunów nie wróżył niczego lepszego. Roboty? Walka monstrualnych mechów bojowych z przedziwnymi stworami wielkości drapacza chmur? Seriously? A jednak okazało się, że zabezpieczenie w postaci męża, dysponującego ramieniem, na które można w razie czego opuścić głowę w przypływie senności, pozostało właściwie niewykorzystane (w sensie ramię, oczywiście, bo towarzystwo cudowne:)). Film del Toro dało się oglądać. I nie było to wcale takie bardzo nieprzyjemne.