Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą russel crowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą russel crowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Noe: Wybrany przez Boga

Dziwnie mi się ten Noe wpisał w cały katalog ostatnio obejrzanych filmów, które okazały się zwyczajnie średnie. Historia Aronofsky'ego różni się od nich jednak znacznie. Jej umiarkowana ocena wiąże się bowiem nie z przeciętnością filmu, ale ambiwalencją odczuć, które kłębiły się - i kłębią do dziś - we mnie po seansie. O Noem bowiem można z pewnością powiedzieć tylko jedno: to film, nad którym lepiej się myśli, niż go ogląda.

sobota, 22 czerwca 2013

Człowiek ze stali


Pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna nie wiem zupełnie, co napisać o filmie. Przykre to podwójnie: po pierwsze, dlatego, że miałam okazję zobaczyć go już kilka dni temu i do dziś przetrawić na tyle, by - teoretycznie - napisać coś mądrego, a po drugie, to właściwie całkiem niezła rzecz jest. Tymczasem na dźwięk imienia tytułowego człowieka ze stali wzruszam ramionami i jestem pewna, że jedyne, co mi po filmie Snydera zostanie, to jak zwykle genialna muzyka Hansa Zimmera. Nie za mało, jak na tak głośny tytuł?