Jeszcze do niedawna codzienność, to, co zwykłe, powszednie, tuzinkowe, nie sprzedawało się w kinie zbyt dobrze. Kogo mogłoby interesować coś tak trywialnego, znanego, opatrzonego jak codzienne życie? Po fali produkcji pełnych fantazji, sztuczek i fikcji ta nieciekawa, nudna powszedniość stała się czymś wręcz pożądanym. Kino codzienności dostało swoje pięć minut uwagi widza, widza spragnionego odpoczynku, ale też uważnego wpatrzenia się w swoje życie, którego kino to miało być odzwierciedleniem. Czy Heavy Mental - film o poszukiwaniu spełnienia i próbie wyrażenia siebie - ma szansę spełnić te potrzeby?