Dojrzałe kino, a właściwie kino o dojrzałych, z dojrzałymi, przeżywającymi jesień swojego życia bohaterami w roli głównej, nie wprasza się do kinowego repertuaru zbyt często. Płynie gdzieś obok głównego nurtu, nie roszcząc sobie żadnych praw ani do mainstreamu, ani do kina niezależnego, jak jego bohaterowie ze spokojem i delikatnym, pobłażliwym uśmiechem spoglądając na to, co duże, głośne i kolorowe, a przecież nie mniej istotne od ich dramatów. I radości, bo pisząc o filmie chilijskiego reżysera nie sposób o niej nie wspomnieć i się nie uśmiechnąć.