Gdy pierwszy raz usłyszałam o Chemii pomyślałam, że to kolejna tvn-owska, ckliwa produkcja inspirowana prawdziwą historią, która bazuje na poruszającej, ale mającej wywołać tanie emocje historii. Ale Chemia nią nie była. A szkoda, bo może wtedy - choć pozbawiona większej wartości artystycznej - poruszyłaby w widzach jakiekolwiek wrażliwe struny.