Istnieje wiele teorii montowania zwiastunów filmowych. Najpopularniejsze kondensują najważniejsze wątki filmu, okraszając je jedną z zabawniejszych lub - przeciwnie - bardziej dramatycznych scen. Inne pakują trailer takimi scenami o wysokim ładunku emocjonalnym po brzegi, dając widzom właściwie cały film na tacy, w pigułce i bez konieczności wychodzenia do kina. Są zwiastuny hołdujące minimalizmowi, prezentujące fragment jednej, wybranej sceny z filmu, często intrygujące, czasem jednak zupełnie niezrozumiałe. I są takie zwiastuny, jak ten do Idola właśnie, gdzie nic, zupełnie nic widza do obejrzenia nie zachęca ani... nie zniechęca. Po tak nijakiej zapowiedzi na film trafiasz właściwie tylko przypadkiem. I jak to z przypadkami bywa, rzadko są zwykłymi zbiegami okolicznościami, bo film okazuje się nie tylko dobry, ale i bardzo przyjemny.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą al pacino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą al pacino. Pokaż wszystkie posty
środa, 15 lipca 2015
Idol (Danny Collins)
Autor:
Klapserka
o
22:00
3
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
al pacino,
anette bening,
bobby cannavale,
christopher plummer,
dan fogelman,
dramat,
Filmy,
Filmy zagraniczne,
jennifer garner,
Polecane,
theodore shapiro
niedziela, 31 lipca 2011
Bezsenność
Nolan - mówcie mi tak jeszcze. Z rozkoszą siadłam do ostatniego już filmu Nolana, którego nie miałam okazji jeszcze zobaczyć. Ciekawa tym bardziej, że, kto jak kto, ale Al Pacino i Hilary Swank w jednym filmie zawieść mnie nie mogli. No i nie zawiedli.
Subskrybuj:
Posty (Atom)