Istnieje wiele teorii montowania zwiastunów filmowych. Najpopularniejsze kondensują najważniejsze wątki filmu, okraszając je jedną z zabawniejszych lub - przeciwnie - bardziej dramatycznych scen. Inne pakują trailer takimi scenami o wysokim ładunku emocjonalnym po brzegi, dając widzom właściwie cały film na tacy, w pigułce i bez konieczności wychodzenia do kina. Są zwiastuny hołdujące minimalizmowi, prezentujące fragment jednej, wybranej sceny z filmu, często intrygujące, czasem jednak zupełnie niezrozumiałe. I są takie zwiastuny, jak ten do Idola właśnie, gdzie nic, zupełnie nic widza do obejrzenia nie zachęca ani... nie zniechęca. Po tak nijakiej zapowiedzi na film trafiasz właściwie tylko przypadkiem. I jak to z przypadkami bywa, rzadko są zwykłymi zbiegami okolicznościami, bo film okazuje się nie tylko dobry, ale i bardzo przyjemny.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jennifer garner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jennifer garner. Pokaż wszystkie posty
środa, 15 lipca 2015
Idol (Danny Collins)
Autor:
Klapserka
o
22:00
3
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
al pacino,
anette bening,
bobby cannavale,
christopher plummer,
dan fogelman,
dramat,
Filmy,
Filmy zagraniczne,
jennifer garner,
Polecane,
theodore shapiro
czwartek, 13 marca 2014
Witaj w klubie
Ostatni film z oscarowego wyścigu, nagrodzony za dwie wspaniałe męskie kreacje aktorskie, zapukał do naszych kin zdecydowanie za późno. Emocje po oscarowej gali już opadły, o zwycięskich filmach coraz ciszej, nawet do bólu z powodu porażki Leo już się człowiek przyzwyczaił. A tu się okazuje, że czeka na nas jeszcze fantastyczny deser w postaci filmu o - dla kontrastu - bardzo mało smakowitym temacie, ugryzionym i zinterpretowanym przez aktorów na miarę wielkich nagród. Na przykład Oscarów właśnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)