Oczywiście, że czekałam na Grawitację. Bardzo czekałam. Najpierw dla Sandry, którą uwielbiam, potem dla George'a, którego nie da się nie uwielbiać (chyba że się jest mężczyzną, taki detal), a na koniec dla fantastycznego, minimalistycznego i ogromnie intymnego trailera. Te trzy kwestie potrafiły przebić moją niechęć do sci-fi i zagmatwanych praw fizyki, na których - siłą rzeczy - film o takiej tematyce musi się opierać. Wychodząc na seans wiedziałam, z jakim entuzjazmem Grawitacja została przyjęta przez znajomych z blogosfery, więc - co tu dużo mówić - oczekiwania były spore. Film im nie tylko sprostał, ale i dał więcej niż mogłam przypuszczać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alfonso cuaron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alfonso cuaron. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 10 października 2013
Grawitacja
Subskrybuj:
Posty (Atom)