Będąc świeżo po seansie świetnego filmu, mam pokusę, by w ogóle nie pisać żadnej recenzji, tylko po prostu wysłać Was bez słowa do kina, byście sami przekonali się, że warto. Tak mogłabym zrobić także teraz (więc jeśli nie macie czasu czytać dalej, możecie zakończyć lekturę już tu z informacją, że na Kapitana Phillipsa iść warto i nawet trzeba), ale pokuszę się o parę słów, bo to w gruncie rzeczy czysta przyjemność pisać o filmie w samych superlatywach. No to piszę.