Duety reżysersko-aktorskie w kinie to żadna nowość. Od lat znakomici twórcy mają swoich ulubieńców, z którymi lubią współpracować, dogadują się i czują wzajemnie, dla których czasem nawet piszą role i tworzą filmy. O ile jednak niewiele trzeba, by skojarzyć Scorsese i DeNiro czy Burtona i Deppa, o tyle w przypadku duetów mieszanych sprawa się komplikuje. Może to dlatego, że związki damsko-męskie nawet w kinie przesiąknięte są emocjami, i to emocjami zbyt silnymi, by sprostać lojalnej współpracy? A może to przez typową dla wielu mężczyzn zmienność upodobań do płci pięknej, poszukiwania wciąż nowych, pięknych twarzy, które zajmą miejsce tych poprzednich, już lekko pobladłych, zużytych? Jakkolwiek by nie było, reżyserzy muz mają niewiele i nieczęsto, ale gdy już klękają u ich stóp, nie wstają przez długi, długi czas...