Najpierw garść frustracji. Przed chwilą zakończył się MFF w Wenecji, za nami nie tak wcale dawne rozdanie nagród w Cannes, przed - najbardziej ekscytujące festiwale, czyli Złote Globy i Oscary, którym po piętach dyskretnie podepczą równie istotne, szczególnie w Europie, a odbywające się zaledwie kilkanaście dni przed wielkimi galami Berlinare, Cezary i BAFTA. Pojawiają się więc pierwsze typy nominacji, pomysły na faworytów i czarne konie, nad którymi debatować będą akademie. Cała Europa mówi o świetnych obrazach Clooney'a (Idy marcowe), McQueena (Wstyd), Cronenberga (Niebezpieczna metoda), Solondza (Jestem czarnym koniem), Friedkina (Killer Joe), Sokurowa (Faust), Sorkina (Moneyball), że już nie wspomnieć o Rzezi Polańskiego. Zgadnijcie, ile z tych filmów możemy zobaczyć w Polsce? 1. Słownie: jeden. Niebezpieczna metoda wchodzi do kin w listopadzie, o premierach innych festiwalowych hitów nie słychać. Nawet, o zgrozo, o Rzezi. Absolutny dramat, proszę państwa, absolutny.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eric bana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eric bana. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 18 września 2011
Hanna
Subskrybuj:
Posty (Atom)