Przyznaję bez bicia, że na drugą część Alicji w Krainie Czarów szłam trochę uprzedzona. Moje sceptyczne nastawienie wynikało przede wszystkim z ogromnego rozczarowania, jakim była pierwsza odsłona, ale też z obaw, że obsada, mocno już przecież opatrzona w tych i podobnych rolach, po prostu sobie z tą historią nie poradzi. Helena Bonham Carter bywa manieryczna, Mia Wasikowska jest już na Alicję, przyznajmy to szczerze, trochę za stara, Johnny Depp niby się skończył, w dodatku ten postrzelony Sacha Baron Cohen... Gdy dodać do tego wyznanie, że świat Alicji nigdy nie był "moją bajką", ocena, jakie są szanse, by film mi się spodobał, mogła by przedstawiać się niepokojąco nisko. Tymczasem Alicja po drugiej stronie lustra była dla mnie ogromnym, pozytywnym zaskoczeniem.