Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katarzyna kwiatkowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katarzyna kwiatkowska. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lipca 2013

Dzień kobiet

Uwielbiam takie niespodzianki. Po Dniu kobiet Sadowskiej nie spodziewałam się wiele dobrego. Nawet nie umiem powiedzieć, dlaczego. Może ten bluźnierczy opis rodem z Gali (ups, on jest z Gali), okrzykujący film polską wersją fantastycznej Erin Brockovich, tak mnie rozdrażnił, że nie uraczyłam tytułu nawet jednym spojrzeniem. Może doświadczyłam dysonansu wynikającego z obsadzenia w głównej roli aktorki kojarzonej z innymi niż kino pierwszoplanowe obszarami kultury i realizowania produkcji przez kobietę, która - podobnie - działała już chyba w każdej działce sztuki. A może po prostu miałam muchy w nosie. Cokolwiek się podziało, że do filmu dotarłam dopiero teraz, jest smutne, bo ominął mnie kawał całkiem niezłego kina kobiecego - przez kobietę popełnionego i o kobiecie mówiącego, sięgający jednak o wiele dalej niż pseudofeministyczny jazgot.