Mike Leigh jest jednym z pięciu, może sześciu współczesnych reżyserów, po których filmy sięgam w ciemno. Nie wiem, czy to dobrze. Niosą one zwykle tak pokaźną dawkę szczerej, bolesnej i smutnej prawdy, że spotkanie z nimi nigdy nie należy do łatwych. Masochizm? Nic z tych rzeczy. Leigh jak mało kto potrafi razem z tą goryczą podarować widzom solidny wycinek krzepiącej strony życia - krzepiącej, bo pełnej ludzkiej bliskości, jakkolwiek nieznajoma ona by nam się początkowo wydała. Wszystko albo nic, nie pierwszy, nie ostatni i nawet nie środkowy film brytyjskiego reżysera, doskonale wpisuje się w tę ideę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lesley manville. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lesley manville. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 27 października 2013
wtorek, 10 września 2013
Reżyserzy i ich muzy - cz. II. Robert Rodriguez, Kenneth Branagh, Tim Burton, Mike Leigh
Poznaliście już muzy Woody'ego Allena i Pedro Almodóvara (tutaj), przyszedł czas na kolejnych miłośników stałej współpracy zawodowej z aktorkami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)