Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą timothy spall. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą timothy spall. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 sierpnia 2015

Pan Turner

Mike Leigh - jak nie od dziś wiecie - należy do reżyserów, których szczególnie cenię. Jego filmy mnie uspokajają, wyciszają, dystansują do swoich problemów, przypominają, jak piękna może być proza życia, codzienność, linearność ludzkiej egzystencji, zwyczajność człowieka. I choć najnowszy film brytyjskiego reżysera niezupełnie się w ten splot charakterystycznych cech jego stylu wpisuje, bo dotyczy postaci niezwykłej i niecodziennej, wpisanej w niedzisiejsze realia i wytwarzającej wokół siebie bardziej magiczną niż realistyczną atmosferę, to nadal ten sam Leigh. Nienachalny, prostolinijny, skromny, gloryfikujący życie - zarówno od jego tragicznej, jak i komicznej strony. A zazwyczaj - obu jednocześnie.


niedziela, 27 października 2013

Wszystko albo nic

Mike Leigh jest jednym z pięciu, może sześciu współczesnych reżyserów, po których filmy sięgam w ciemno. Nie wiem, czy to dobrze. Niosą one zwykle tak pokaźną dawkę szczerej, bolesnej i smutnej prawdy, że spotkanie z nimi nigdy nie należy do łatwych. Masochizm? Nic z tych rzeczy. Leigh jak mało kto potrafi razem z tą goryczą podarować widzom solidny wycinek krzepiącej strony życia - krzepiącej, bo pełnej ludzkiej bliskości, jakkolwiek nieznajoma ona by nam się początkowo wydała. Wszystko albo nic, nie pierwszy, nie ostatni i nawet nie środkowy film brytyjskiego reżysera, doskonale wpisuje się w tę ideę.