Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lynne ramsay. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lynne ramsay. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 stycznia 2012

Musimy porozmawiać o Kevinie

Nie znoszę Tildy Swinton. Wiedziałam o tym na długo przed seansem i wiem to także po nim. Od momentu, gdy zobaczyłam zwiastun filmu, czekałam na tę historię trochę oniemiała, w lekkim osłupieniu, może nawet otępieniu. Bo raz, że to był pierwszy od dawna trailer nie streszczający filmu i nie pokazujący najlepszych jego fragmentów, za to bardzo intrygujący, magnetyzujący i przerażający jednocześnie, a dwa, że ona, Tilda właśnie. Chuda jak patyk, przezroczysta jak kryształ, brzydka jak noc. Tak, jest odpychająca i mdła, ale jeśli tak wątpliwymi atrybutami można zagrać tak przejmująco, to ja pozwolę sobie nadal jej nie znosić, ale mając do niej ogromny szacunek za tę rolę i nadzieję, że poznanie jej innych, dalekich od - uwaga popularne słowo - blockbusterowych kreacji, przyniesie większą skruchę.