Często wybieracie się do kina bez żadnych oczekiwań co do filmu? Zanim odpowiecie twierdząco, zastanówcie się dobrze. Widzicie? To wcale nie jest takie łatwe. W dzisiejszych czasach kinomani nie mają prawie szans nie wiedzieć nic o tytule, który wybierają, a w przypadku mainstreamu i filmów nagradzanych na całym świecie, to właściwie niemożliwe. A jednak coś takiego przydarzyło mi się z Życiem Pi. Oczywiście, jakąś wiedzę posiadałam - wiedziałam o powieści o tym tytule (do której próbuję się dorwać od lat i jak dotąd nie było nam po drodze), widziałam kilka zwiastunów, ale - wierzcie lub nie - nie miałam pojęcia, kim lub czym jest Pi i o co właściwie w tej historii chodzi. Indie, jakieś zoo, samotny chłopak w obliczu natury - jak to połączyć? I tak nie wiedząc zupełnie, czego się spodziewać, wybrałam się wreszcie do kina, by mieć jakieś wyobrażenie o filmie Lee. I mam. Jakie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mychael danna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mychael danna. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 17 stycznia 2013
piątek, 6 stycznia 2012
Moneyball
Film o baseballu, i to oparty na faktach, nie jest może najlepszym wyborem na babski wieczór. I też nie pretenduje do miana ulubionej produkcji piękniejszej części publiczności. Film o baseballu, który jest obok futbolu narodowym sportem Amerykanów, podany w przystępnej laikowi wersji, trafi w tego, który szuka dreszczyku emocji, ekscytacji, napięcia, euforii z wygranej, rozczarowania z porażki, a przy okazji jest w stanie z dystansem spojrzeć na liczbę zer na czeku, od której dostałby zawrotów głowy, tylko po to, by pozostać wiernym sobie. Bo inaczej nie zrozumie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)