Uwielbiam dramaty sądowe! Te zawiłe sprawy, zagadki, fakty i domniemania, precendense, ława przysięgłych, procesy i oni - obrońcy, sędziowie, prokuratorzy, którzy urodzili się po to, by wygrywać. Z powodów osobistych temat ten jest mi też szczególnie bliski i przyglądam mu się z dużym zainteresowaniem i sentymentem. A jednak Sędziemu nie zaufałam. Opierałam się, nastawiałam, wyrokowałam. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że film jest nie tylko ciekawy, ale i - wbrew pozorom - mało sztampowy, a oprócz tego pochłaniający sto procent uwagi, emocji i myśli.