niedziela, 14 sierpnia 2011

Zła kobieta (Bad Teacher, 2011)

reżyseria: Jake Kasdan
scenariusz: Lee Eisenberg, Gene Stupnitsky
produkcja: USA
gatunek: komedia

Nie miałam zamiaru chwalić się tym, że Złą kobietę (dlaczego kobieta, skoro oryginalna nauczycielka sprzedała by się pewnie równe dobrze?) w ogóle oglądałam. Namówił mnie mąż, który stwierdził, że warto ludzi ostrzec, co to za chłam. No to ostrzegam.

Elizabeth Hasley (Cameron Diaz) jest kompletnym zaprzeczeniem porządnej nauczycielki. Oszukuje, kradnie, pali marihuanę na przerwie, przeklina do uczniów, a program szkolny realizuje emitując dzieciakom filmy i podpijając pod biurkiem z flaszki. Może sobie pozwolić na dostatnie życie, bo pasożytuje na bogatym narzeczonym. Ale ten związek postanawia (a raczej postanawia za niego mamusia) zakończyć. Elizabeth musi więc złowić nowego bogacza. A do tego potrzebne jej są nowe... piersi. Młoda nauczycielka zrobi wszystko, by uzbierać na ten kosztowny zabieg.

Zła kobieta to kolejny film z niziutkiej półeczki produkcji bazujących na znanych nazwiskach. I tylko tym. Bo o tym, że Cameron Diaz nie jest wybitną aktorką, a Justin Timberlake jednak lepiej radzi sobie ze śpiewaniem niż graniem, nie trzeba nikogo przekonywać. Ale Diaz wygląda sobie dobrze, a Timberlake stał się po The Social Network taaki modny, że warto było spróbować. Do tego niezły nawet punkt wyjścia (seksowna i zdemoralizowana nauczycielka dąży do spełnienia swoich hedonistycznych potrzeb) i może jakoś (baaardzo jakoś) by to wyszło. Ale scenarzyści postaci wymyślali chyba porządnie sobie pociągając, bo to, co zrobili z seksualnego dziwaka Scotta Delacorte (Dżastin właśnie) oraz  obleśnej i chorej psychicznie Amy Squirell (Lucy Punch) prosi się o proces sądowy. Jedyny aktor, który - również jakoś - wybrnął z sytuacji i nie dał się upodlić idiotyczną rolą był Jason Segel w roli wuefisty Russela Gettisa. Ale gdy mówiąc "wybrnął" mam na myśli, że był po prostu normalną postacią, nie jestem chyba zbyt przekonująca, prawda?

Nie ma tu za bardzo o czym pisać. Można było to zrobić dużo lepiej, nie angażując się w wątki poboczne, wyprostować kilka posunięć, popracować nad gagami. I by było. Ale nie jest.

Czy polecam? Absolutnie nie.

4 komentarze:

  1. A miałam oglądać, ale skoro rzeczywiście chłam to sobie daruję :). Dziękuję za opinię!

    "Landrynka1732"

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki za ostrzeżenie ;) a widziałam ten plakacik dzisiaj w kinie i coś podejrzewałam że nie bedzie to udane "arcydzieło"

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kilka razy przed seansami kinowymi widziałam zwiastun i już miałam dosyć. Poza tym nie lubię Diaz.

    Powiedz mężowi, że jednak wolę być namawiana do dobrego, niż ostrzegana przed złym ;).

    I mam jeszcze taką jedną, malutką uwagę: Czy mogę prosić o czcionkę, którą są pisane poprzednie poprzednie recenzje, bo jakoś mi się lepiej czyta ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Maya, coś się wzięło popsuło samo. Już patrzę, co da się z tym zrobić. A nie trzeba jej zwiększyć trochę?

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.