wtorek, 5 lutego 2013

Movie 43 (2013)

reżyseria: Peter Farrelly, Elizabeth Banks, Griffin Dunne i in.
scenariusz: Steve Baker, Rocky Russo, Jeremy Sosenko i in.
produkcja: USA
gatunek: komedia
dystrybucja polska: Monolith Films

Mam alergię na filmy, w której pojawia się tuzin znanych nazwisk, a liczba reżyserów i/lub scenarzystów waha się w granicach 15-20. Na Movie 43 nie zawiesiłam więc oka nawet podczas przeglądania zwiastunów lutowych nowości. Tak się złożyło, że miałam okazję jednak na tę super-ponoć-śmieszną komedię się wybrać za darmo, w dodatku do kina, które mam rzut beretem od domu. Patrzę na filmłebka - godzina trzydzieści. Spoko, do przejścia. No to dobra, pójdźmy, co może się stać? Stało się. To był estetyczny, intelektualny i emocjonalny gwałt, w dodatku zbiorowy. Ostrzegaliście mnie, wiem. Mea culpa. Powtarzam sobie jednak, że zrobiłam to dla dobra ogółu, by teraz was przed tym shitem ostrzec (to mi pomaga, tylko troszeczkę, ale jednak). Doceńcie gest.

Movie 43 to zbiór krótkometrażówek powiązanych osobą ich twórcy, niejakiego Charliego Wesslera (Dennis Quaid), reżysera-amatora. Ten totalny psychol i desperat próbuje swój film wcisnąć wytwórni, żenując nim nie tylko jej pracownika, ale i... biednych widzów.

Zdziwicie się, ale przez pierwsze 10 minut popłakałam się ze śmiechu. Segment pierwszy - The Catch - w którym występują Kate Winslet i Hugh Jackman, miażdży po całości i szczerze polecam, byście go obejrzeli, gdy tylko pojawi się na YouTube (co z pewnością wkrótce nastąpi). Absurdalny, nienormalny, świetnie poprowadzony, obłędnie zagrany, no prześmieszny. Idealna komediowa krótkometrażówka. Ale, niestety, na niej film mógłby się zakończyć. Każdy kolejny segment był gorszy (w miarę przyzwoity był jeszcze drugi, z Naomi Watts), a po trzecim (z nawet nie wiem ilu-nastu) przymiotnik ten nie miał już nawet racji bytu, a w moim słowniku zwyczajnie zabrakło pejoratywnych wyrażeń na określenie tego, co widziałam na ekranie. Dno den i sto metrów mułu to przy tym high quality. Obrzydliwe, żenujące i totalnie nieśmieszne.

Domyślam się, że twórcy chcieli stworzyć przezabawną komedię opartą na modnym ostatnio humorze kloacznym, klozetowym. Tylko że żeby robić Family Guy czy Teda trzeba być Sethem MacFarlanem. Albo mieć przynajmniej przeciętne IQ, by odróżnić żart śmieszny od żartu żałosnego. W Movie 43 takiej tajemnej wiedzy nie posiadł nikt. Wszyscy za to, jak jeden mąż, chcieli być strasznie śmieszni. Naoglądali się więc amerikan pajów, ali dżi i dżakasów, wzięli z nich najgłupsze i najbardziej obrzydliwe motywy, wrzucili w scenariusz, ale zrealizować, no cóż, nie umieli.  Wiem, że są ludzie, którym się to podoba, którzy dobrze się przy tym bawią, których taka rzecz podnieca. Byli nawet ze mną na sali (sztuk dwie). Ale to nic nie znaczy. A jeśli znaczy, to boję się myśleć, co. Generalnie przygnębiające.

To, co mnie nieodmiennie przy okazji takich gniotów zadziwia, to angaż znanych i szanowanych aktorów. No bo proszę was: Winslet, Jackman, Stone, Thurman, Watts, Gere, Banks, Butler, Berry? Seriously? Po Movie 43 mam taką teorię: oni byli zwyczajnie szantażowani. Nie ma opcji, na pewno. Wiecie, szantaż, coś w stylu: "Hej, Hugh, albo zagrasz w naszym filmie, albo nie dostaniesz roli Valjeana w Nędznikach, wybieraj"; "Naomi, bierzesz drugi segment albo nominacja do Oscara za Niemożliwe przejdzie ci koło nosa"; "Emma, jeśli chcesz zagrać u boku Penna i Goslinga, musisz zrobić z siebie kretynkę i stracić szacunek u fanów". I tak dalej. Rozumiecie. Nie widzę innej możliwości. Nie zrozumiem innej. Nie akceptuję wizji świata, w której aktorzy, których szanuję, robią coś takiego. Dla pieniędzy, żartu, odprężenia, zabawy, cokolwiek. Nie i już.

Czy polecam? Tak - omijać szerokim łukiem. Choćby was torturowali - nie róbcie sobie tego.


15 komentarzy:

  1. Piękna recenzja Klapserko, widzę, że jest tak jak się spodziewałem. Cieszy mnie bardzo, że Kate Winslet nie zawodzi, bo jest jedyną, która w jakiś sposób zachęca mnie do tego czegoś. Movie 43, czyli kolejna komedia, którą nie warto zawracać sobie głowy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie jak aniolekania - również zamierzam obejrzeć i to w kinie! :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. ah, ja też ominąłem ten film patrząc na lutowe premiery, i bardzo dobrze!
    lubię czytać niepochlebne recenzję, mam wrażenie, że w takich można dużo bardziej puścić wodzę fantazji, one same się piszą. ta - świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to prawda, zgadzam się, że paradoksalnie o słabych filmach pisze się świetnie i zwykle są to obszerne recenzje:) Jest dużo do skrytykowania, więc można popłynąć:)

      Usuń
  4. I tak film obejrzę, a to ze względu na obsadę, w której znalazło się parę moich ulubionych nazwisk. Widzę jednak, że nie muszę się z obejrzeniem spieszyć, poczekam więc na pojawienie się filmu w internecie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. aniolekania, Salon Filmowy MN, madzia 19729 - masochiści!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. to ja też zapisuję się do klubu masochistów :-))

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja nie lubię takich świetnie napisanych recenzji beznadziejnych filmów, bo po prostu zawsze muszę potem te filmidełka obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tekst pozbawiony konkretów, ale przynajmniej dowiedziałem się, czym jest to enigmatyczne "movie 43", którego kilka reklam widziałem w telewizji wczoraj. Obstawiałem, że to musi być reklama nowego show lub serialu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej pozbawiony spoilerów, co jest godne uwagi i mnie tu przyciąga od czasu do czasu gdy mam ochotę na jakiś films. Czytając Klapserkę wiem że nie stracę nic z filmu.

      Pozdro, Celta.

      Usuń
  9. skutecznie zachęciłaś mnie do obejrzenia tego filmu, tak na przekór i mimo wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Obsada imponująca, ale oglądać raczej nie zamierzam, bo spodziewałem się właśnie tej głupoty, o której piszesz. Tego spodziewałem się po zwiastunach. W ogóle nie moje klimaty, więc mimo głośnych nazwisk odpuszczam sobie ten tytuł

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki za zniechęcenie, raczej do mnie też taki humor nie trafia :) Rzeczywiście coś z tym zastraszaniem aktorów jest na rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po przeczytaniu Twojej recenzji obejrzałam zwiastuny tego cuda i podziwiam Cię, że dałaś radę wytrwać cały film. Do mnie ten typ humoru zupełnie nie trafia i staram się tego typu filmy omijać szerokim łukiem. Dziękuję za ostrzeżenie. Tylko dlaczego tylu dobrych aktorów w takim filmie, tego nie rozumiem...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.