środa, 6 marca 2013

Muzyka filmowa 2012 - top 60 by Klapserka&Szymalan. Część 2 (50-41)



Kolejna odsłona naszego zestawienia. Tych, którym umknęła część pierwsza, odsyłam do odpowiedniej strony (link), gdzie poczytacie, skąd wziął się pomysł, kto jest za niego odpowiedzialny i jak wyglądała pierwsza, a właściwie ostatnia dziesiątka naszej muzycznej listy. Oczywiście, zachęcam gorąco i tym razem do stałych odwiedzin u kolegi, który jest współautorem projektu - Filmowe Konkret-Słowo (link), koniecznie zajrzyjcie.

MIEJSCE 50. "Thousand Details" (Dziewczyna z tatuażem– Trent Reznor, Atticus Ross


Klapserka: Daty, liczby, nazwiska, akta, gazety, zdjęcia. Tysiące szczegółów, transakcja detal-iczna. Trzeba bystrości, precyzji, cierpliwości i uporu. Brzmi jak Salander. Lisbeth Salander.

Szymalan: Reznor i Ross osiągają tu poziom mistrzowski, jeśli chodzi o muzyczny minimalizm. Stopniowo budują napięcie: 2 minuty rytmicznego grania, chwila uspokojenia, narastanie dźwięków aż do totalnej eksplozji w ostatniej minucie. Dawno nie było w soundtrackowym świecie czegoś tak drapieżnego i drażniącego się ze słuchaczem. 

MIEJSCE 49. "Horn of Plenty" (Igrzyska śmierci– James Newton Howard


Klapserka: Trybuci wszystkich dystryktów, łączcie się. Zaraz, zaraz, to nie ta arena... Zawodnicy w rydwanach godnie reprezentują lud. Zupełnie (nie)gotowi na śmierć, którą muszą ponieść. Chwała im.

Szymalan: To jest jedna z tych chwil, które uwielbiam na sali kinowej: wielki panoramiczny kadr i potężna, najlepiej chóralna muzyka dobywająca się z każdego kąta. Wspaniały hymn. 

MIEJSCE 48. "It's So Over It's Covert" (Sherlock Holmes: Gra cieni– Hans Zimmer


Klapserka: Nie da się nie poruszać w rytm tych dźwięków. Tradycja i zachód w jednym. 

Szymalan: Że niby muzyka Zimmera porywająca? No shit, Sherlock!

MIEJSCE 47. "Roast Mutton" (Hobbit: Niezwykła podróż– Howard Shore


Klapserka: Śmieszne, duże i brzydkie trolle bawią do łez, a przecież spotkanie z nimi nie było ani przyjemne, ani bezpieczne. Mały hobbit swoją shire'owską dyplomacją ratuje kompanię Thorina przed zakończeniem żywota w monstrualnych żołądkach. A to dopiero początek...

Szymalan: Bo każdy pretekst by pochwalić się motywem głównym z "Hobbita" jest dobry: nawet spotkanie z denerwującymi trollami:)

MIEJSCE 46. "Plowing" (Czas wojny– John Williams


Klapserka: Mozolnie, uparcie, wytrwale, z nadzieją. Syzyfowa praca. By (prze)żyć.

Szymalan: W filmie ten bezwstydnie sentymentalny ton muzyki Big Johna może i irytować, ale poza filmem te chwyty nadal działają. Ten temat główny jest po prostu za dobry. 

MIEJSCE 45. "Born and Raised in Silent Hill" (Silent Hill: Apokalipsa– Jeff Danna, Akira Yamaoka


Klapserka: Nie do pomyślenia, że muzyka z horroru potrafi przerazić i ukoić jednocześnie.

Szymalan: W kategorii klimatycznej muzyki do horroru, Akira Yamaoka dotarł do ściany i się przez nią przebił. Łyżkami mogę jego perełki do Silent Hillów (czy to mówimy o grach, czy o filmach) pałaszować. 

MIEJSCE 44. "Tick Tock" (Sherlock Holmes: Gra cieni– Hans Zimmer


Klapserka: Tick tock, tick tock. Czas ucieka, wieczność czeka. Robi się poważnie...

Szymalan: Dla mnie to najlepszy i najciekawszy kawałek Zimmera na całym krążku: 8 minutowy kolos, strasznie wciąga!

MIEJSCE 43. "Business Card" (Operacja Argo– Alexandre Desplat


Klapserka: Jedna misja, jeden film i jedna karta. Najmniejszy błąd i wszystko stracone...

Szymalan: Napięcie, akcja, ironia i Bliski Wschód - stałe elementy tej ścieżki dźwiękowej są i tutaj. 

MIEJSCE 42. "The End?" (Sherlock Holmes: Gra cieni– Hans Zimmer


Klapserka: Ironicznie, humorystycznie, błyskotliwie do samego końca. To jest gra!

Szymalan: Zastrzyk pozytywnej energii od wujka Hansa: finałowe "The end?" z ironicznym, zdziczałym tematem głównym dylogii Guya Ritchiego. Wspaniała przygoda. 

MIEJSCE 41. "Pinned and Mountains" (Dziewczyna z tatuażem– Trent Reznor, Atticus Ross


Klapserka: Surowe, zimne, głuche, skandynawskie pustkowie. Tajemnica i zło wyglądające z każdego cichego, zamkniętego domu. Brr.

Szymalan: Przecierałem uszy ze zdumienia: Reznor i Ross z sceny poszukiwań w bilbiotece zrobili istną scenę akcji. Ich magnetyczne dźwięki pozwalają się skupić i kompletnie wkręcić w wir inwestygacyjnej narracji Davida Finchera. Trafił swój na swego.  


6 komentarzy:

  1. Cóż, chyba będę musiała zacząć zwracać większą uwagę na muzykę w tym, co oglądam :)

    zapraszam na kulturka-maialis.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dziwię się, że znalazła się tu muzyka z Silent Hill (swoją drogą niemal najgorszego filmu 2012 roku moim zdaniem). Yamoka jest po prostu mistrzem, a jego muzyka potrafi wywołać w słuchaczu najróżniejsze emocje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cierpliwie czekam na top 20! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój faworyt
    "Horn of Plenty" (Igrzyska śmierci) – James Newton Howard :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też - od czasu świetnego soundtracku do "Ściganego" James Newton Howard to obok Hansa Zimmera jeden z najlepszych kompozytorów w gatunku "action, adventure, survival" :D

      Usuń
  5. Genialny pomysł! Cudna muzyka, ale się zasłuchałam...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.