Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą House of Cards. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą House of Cards. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 marca 2015

House of Cards - sezon III [recenzja]

Kiedyś, przy okazji recenzji któregoś z seriali, pisałam, że trzeci sezon jest zawsze dla produkcji wielką próbą. Nie da się, jak w pierwszym, wygrać świeżością, nikomu nie ujdzie też na sucho, jak często dzieje się to w drugiej odsłonie, pewna powtarzalność motywów - w końcu pierwszy entuzjazm już minął, widz oczekuje czegoś więcej. W przypadku House of Cards to "więcej" było szalonym wyzwaniem. Pierwsze dwa sezony to przecież jazda bez trzymanki - intensywna, dynamiczna, szokująca i nie tylko niezaspokajająca apetytu, ale i zaostrzająca go. Twórcy serialu po rękawicę się schylili, ale jej... nie podnieśli. Oni rzucili swoją. Z jakim efektem?


wtorek, 22 lipca 2014

House of Cards - sezon II [recenzja]

Długo zabierałam się za recenzję II sezonu House of Cards. To dziwne, bo te 13 odcinków wzbudziło we mnie tyle różnych emocji, że z powodzeniem mogłabym o serialu napisać pokaźny esej. Co dobre i miłe, te emocje nadal we mnie tkwią i wciąż chcę o nich rozmawiać, bo historia Franka Underwooda to wciąż najlepsza polityczna rzecz, jaką mały ekran pokazał w ostatnich latach.


wtorek, 22 października 2013

Rozstrzygnięcie konkursu "House of Cards"


Cieszy mnie ogromnie fakt, że tak wielu z Was okazało swoją sympatię, a nawet fascynację serialem House of Cards. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będziemy mogli wspólnie ekscytować się drugim sezonem, a przede wszystkim, że produkcja nie obniży lotów. A tymczasem rozwiązanie arcyprostej zagadki konkursowej.

 

środa, 16 października 2013

KONKURS "House of Cards"



Mam nadzieję, że recenzja pierwszego sezonu House of Cards (tutaj) zachęciła Was na tyle, że czekacie niecierpliwie na sobotnią premierę serialu (ja już zapisałam w kalendarzu, żeby zadzwonić do taty w sobotę wieczorem i mu przypomnieć, który kanał ma włączyć:)). A jeśli nie, to może taką zachętą będzie mała zabawa z fajnymi nagrodami. Wiem, że kochacie konkursy tak jak ja, więc zapraszam - w imieniu organizatora i fundatora nagród ale kino+ oraz własnym - do udziału.
 

poniedziałek, 14 października 2013

House of Cards - sezon I [recenzja]

Długo myślałam, od czego zacząć recenzję tego serialu. Czy od ostrzeżenia Was, że w najbliższych dniach o House of Cards będzie dużo i głośno, a mój wpis nie jest jedynym, na który natkniecie się w blogosferze. Czy może od wyjaśnienia, dlaczego na blogu, na którym serialami nikt do tej pory się nie zajmował, nagle pojawia się entuzjastyczna recenzja jednego z nich i nie tylko nie jest to Gra o tron, ale i w ogóle serial produkowany dla normalnej telewizji. Czy - ostatecznie - w ogóle pominąć wszelkie wstępy i przejść do sedna, czyli wytłumaczenia, dlaczego produkcja Netflix (internetowy serwis, przypominający nasze VOD) to jedyny serial, który aktualnie oglądam i - jak miło, że to się łączy - z czystym sercem mogę Wam polecić.
 

House of Cards (2013) - sezon I

Długo myślałam, od czego zacząć recenzję tego serialu. Czy od ostrzeżenia Was, że w najbliższych dniach o House of Cards będzie dużo i głośno, a mój wpis nie jest jedynym, na który natkniecie się w blogosferze. Czy może od wyjaśnienia, dlaczego na blogu, na którym serialami nikt do tej pory się nie zajmował, nagle pojawia się entuzjastyczna recenzja jednego z nich i nie tylko nie jest to Gra o tron, ale i w ogóle serial produkowany dla normalnej telewizji. Czy - ostatecznie - w ogóle pominąć wszelkie wstępy i przejść do sedna, czyli wytłumaczenia, dlaczego produkcja Netflix (internetowy serwis, przypominający nasze VOD) to jedyny serial, który aktualnie oglądam i - jak miło, że to się łączy - z czystym sercem mogę Wam polecić. Zamiast jednak rozwijać te wątki, powiem krótko, że: a) I sezon House of Cards już za kilka dni będzie można zobaczyć w polskiej telewizji - to wyjaśnienie powstającego właśnie szumu wokół produkcji, b) zostałam zaproszona do promocji serialu i chyba lepiej zdarzyć się nie mogło, jako że c) jak wspomniałam, to jedyny serial, który mnie w tym momencie zajmuje - czasowo i, tak, także emocjonalnie. Stąd to wszystko, więc - do rzeczy.