Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kevin spacey. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kevin spacey. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Z filmu do serialu. O "filmowych" aktorach i ich serialowych karierach

Jeszcze do niedawna udział znanego aktora w serialu był uznawany za zawodową degradację. Bo jak to, mały ekran, odcinki, mniejszy zasięg, niższa gaża i ograniczona popularność...? Kto się na to świadomie godzi? Jak się okazuje - coraz więcej hollywoodzkich gwiazd, tych zapomnianych i tych całkiem na topie. Cieszący się uznaniem krytyków i sympatią widzów właśnie w serialach tworzą kreacje zapadające w pamięć na lata i przez lata też - jeśli nie przez całą swoją karierę zawodową - jednoznacznie z tą rolą kojarzeni. Czasy, w których rola w serialu była przepustką do wielkiego ekranu (case Jennifer Aniston alias Rachel w Przyjaciołach), jeszcze się nie skończyły (czy ktoś zwracał mocniej uwagę na Bryana Cranstona, sporo grającego w filmach przed fenomenalnym występem w Breaking Bad?), ale rynek serialowy szuka świeżości. I tę świeżość gwarantują (u)znane nazwiska.


poniedziałek, 9 marca 2015

House of Cards - sezon III [recenzja]

Kiedyś, przy okazji recenzji któregoś z seriali, pisałam, że trzeci sezon jest zawsze dla produkcji wielką próbą. Nie da się, jak w pierwszym, wygrać świeżością, nikomu nie ujdzie też na sucho, jak często dzieje się to w drugiej odsłonie, pewna powtarzalność motywów - w końcu pierwszy entuzjazm już minął, widz oczekuje czegoś więcej. W przypadku House of Cards to "więcej" było szalonym wyzwaniem. Pierwsze dwa sezony to przecież jazda bez trzymanki - intensywna, dynamiczna, szokująca i nie tylko niezaspokajająca apetytu, ale i zaostrzająca go. Twórcy serialu po rękawicę się schylili, ale jej... nie podnieśli. Oni rzucili swoją. Z jakim efektem?


wtorek, 22 lipca 2014

House of Cards - sezon II [recenzja]

Długo zabierałam się za recenzję II sezonu House of Cards. To dziwne, bo te 13 odcinków wzbudziło we mnie tyle różnych emocji, że z powodzeniem mogłabym o serialu napisać pokaźny esej. Co dobre i miłe, te emocje nadal we mnie tkwią i wciąż chcę o nich rozmawiać, bo historia Franka Underwooda to wciąż najlepsza polityczna rzecz, jaką mały ekran pokazał w ostatnich latach.


poniedziałek, 14 października 2013

House of Cards - sezon I [recenzja]

Długo myślałam, od czego zacząć recenzję tego serialu. Czy od ostrzeżenia Was, że w najbliższych dniach o House of Cards będzie dużo i głośno, a mój wpis nie jest jedynym, na który natkniecie się w blogosferze. Czy może od wyjaśnienia, dlaczego na blogu, na którym serialami nikt do tej pory się nie zajmował, nagle pojawia się entuzjastyczna recenzja jednego z nich i nie tylko nie jest to Gra o tron, ale i w ogóle serial produkowany dla normalnej telewizji. Czy - ostatecznie - w ogóle pominąć wszelkie wstępy i przejść do sedna, czyli wytłumaczenia, dlaczego produkcja Netflix (internetowy serwis, przypominający nasze VOD) to jedyny serial, który aktualnie oglądam i - jak miło, że to się łączy - z czystym sercem mogę Wam polecić.
 

środa, 28 września 2011

Szefowie wrogowie

Nick (Jason Bateman), Kurt (Jason Sudeikis) i Dale (Charlie Day) wiodą zwyczajne życie. Wkładają dużo pracy w to, by osiągnąć sukces (Nick), spełniają się w związku i planują ślub (Dale), korzystają z uroków stanu kawalerskiego (Kurt), a wieczorami spotykają się w razem w barze. Łączy ich  jednak coś więcej - nienawidzą swoich szefów. Nie bez powodu zresztą - kierownictwo uprzykrza im życie na każdym kroku. Harken (Kevin Spacey), szef Nicka, jest zadufanym w sobie psychopatą, który - gdyby mógł - obsadziłby sobą wszystkie stanowiska w firmie. Pellitt (Colin Farell), przełożony Kurta, to wiecznie zajarany i organizujący orgie w swoim biurze idiota, który znalazł się na stołku za sprawą rodzinnego biznesu. Julia, (Jennifer Aniston) szefowa Dale'a, z pozoru niewinnie wyglądająca dentystka, jest bezkompromisową nimfomanką. Pewnego dnia miarka się przebiera - Nick, Dale i Kurt są już tak zdesperowani i sfrustrowani brakiem perspektyw na normalny dzień pracy, że - najpierw w formie żartu i fantazji zastępczej, a później już całkiem poważnie - postanawiają pozbyć się swoich przełożonych. Na zawsze. Za radą MF (Jamie Foxx) sporządzają plan działania. Sytuacja przybiera jednak zaskakujący obrót...