Takie filmy jak Miasto 44 są bardzo niewdzięczne do recenzowania. Z jednej strony nie sposób przejść wobec nich obojętnie, bo wzbudzają jednak sporo emocji, z drugiej - niedobrze jest mówić o nich źle, bez wyraźnego, rozsądnego powodu, z trzeciej z kolei - wychwalanie ich tylko z uwagi na ważny temat to prosta droga do oszukania odbiorcy, oczekującego jasnej wskazówki, czy powinien iść do kina, czy raczej film odpuścić. Łatwo tu kogoś skrzywdzić - widzów, dla których taki film to coś więcej niż fabuła i aktorzy, twórców, angażujących w jego powstanie lata pracy i serca, wreszcie tych, dla których temat - nieważne jak realizowany - jest z różnych powodów ważny. Chciałabym powiedzieć, że Miasto 44 to film doskonały, bez wad, ale to nieprawda. Ważniejsze jest jednak co innego: ten film w przedziwny sposób mimo tych usterek wygrywa, bo to, o co mu chodziło najjbardziej, wybrzmiewa zeń z wielką mocą.