Teoria wszystkiego wpisuje się w cały katalog filmów opowiadających historie, które wzbudzają silne emocje i wzruszenie i które z tego właśnie powodu zyskują tyle samo zwolenników, co przeciwników. Pierwsi, nawet gdy widzą mankamenty filmu, nie potrafią oszukać swoich odczuć - film ich poruszył do tego stopnia, że są skłonni przebaczyć twórcom pretensjonalność i dosłowność. Drudzy złoszczą się, że ktoś żeruje na ich emocjach i podają dziesiątki powodów, dla których film jest stratą czasu. W przypadku nominowanego do Oscara filmu Jamesa Marsha ten schemat sprawdza się w stu procentach.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eddie redmayne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eddie redmayne. Pokaż wszystkie posty
piątek, 13 lutego 2015
Teoria wszystkiego (Theory of Everything)
Autor:
Klapserka
o
21:58
2
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
biograficzny,
david thewlis,
eddie redmayne,
emily watson,
felicity jones,
Filmy,
Filmy zagraniczne,
james marsh,
johann johannsson,
Polecane,
ramat
sobota, 3 marca 2012
Mój tydzień z Marilyn
Mój tydzień z Marilyn przypadł na gorący, przedoscarowy czas. Właściwie nie był to tydzień, a zaledwie półtoragodzinna próba kupienia przeze mnie czaru Marylin Monroe i przekonania się, czy Michelle Williams jest zagrożeniem dla Meryl Streep w wyścigu po statuetkę. Wypadło fatalnie i to wcale nie ja zostałam znokautowana.
Subskrybuj:
Posty (Atom)