Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ewan mcgregor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ewan mcgregor. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 stycznia 2014

Sierpień w hrabstwie Osage

Podobno Meryl Streep wysłała do Emmy Thompson długi e-mail, w którym opisuje,  jak negatywnie jest zaskoczona decyzją Akademii - przyznaniem nominacji do Oscara jej i pominięciem koleżanki. Miły gest czy kurtuazja? Pewnie gdzieś pośrodku, bo jakkolwiek skromności Streep nie brakuje, swój talent znać musi bezbłędnie. I wie, że rządzi nie tylko w hrabstwie Osage, ale i w całym Hollywood. Jej nowy film to coś więcej niż aktorstwo. To sztuka.
 

niedziela, 7 października 2012

Młody Adam

Po "Młodego Adama" sięgnęłam z powodu Tildy Swinton. Wiem, niewiarygodne - przecież jej nie znoszę. Ale od jej miażdżącej kreacji Evy w "Musimy porozmawiać o Kevinie" coś mnie do niej ciągnie, coś każe mi sięgnąć po jej poprzedni dorobek, coś mami mnie obietnicą, że może być co najmniej dobrze. Wiedząc zaś, że Swinton bardzo rozważnie wybiera kolejne projekty i raczej unika filmów mainstremowych, poczułam się po prostu zwabiona. Co najmniej jak bohaterki filmu, lgnące do tytułowego Adama bezrefleksyjnie, jakby ich płomienne związki z nim były zdeterminowane przez jakąś wyższą siłę.
 

środa, 2 maja 2012

Ostatnia miłość na Ziemi


Ostatnia miłość na Ziemi nie jest - jak wielu durnie prawi - filmem katastroficznym. Filmy katastroficzne mówią o końcu świata, a w Ostatniej miłości na Ziemi kończy się wszystko prócz niego właśnie - świat stoi tu uparcie, choć wszystko, na czym i z czego budowaliśmy nasze życie, odchodzi. Pozostaje tylko ten jeden jedyny perfect sense. Który? Ten najwięcej mówiący i najmniej istotny jednocześnie.