Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą helen mirren. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą helen mirren. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 maja 2015

Złota dama

Jak bardzo trzeba być (nie)zdolnym, by z szalenie ciekawego, wręcz hipnotyzującego bohatera uczynić jedną z najnudniejszych postaci w historii kina? Zapytajcie Simona Curtisa - ma w tym wprawę. Po nieudolnej próbie przedstawienia złożonej i arcyinteresującej przecież osobowości Marilyn Monroe (Mój tydzień z Marilyn) postanowił opowiedzieć historię Marii Altmann, austriackiej imigrantki, która wypowiedziała wojnę rządowi Austrii, by odebrać swoją własność - ich narodową Mona Lisę, czyli obraz Gustava Klimta, portretujący ukochaną ciotkę Marii. Brzmi intrygująco? Brzmi. U Curtisa intrygujące jest wszystko... poza tym.


piątek, 27 stycznia 2012

Dług (The Debt)

W dzisiejszym odcinku wystąpią gościnnie moi rodzice i brat, których serdecznie z tego miejsca, naturalnie, pozdrawiam. Ilekroć przyjeżdżam do rodzinnego domu, mam w zanadrzu kilka dobrych tytułów, które proponuję tacie. Tata jest w tym temacie dość oporny - trzeba mu film włączyć, posadzić przed telewizorem, bo inaczej znajdzie tysiąc pięćset rzeczy do zrobienia w domu, zamiast rozrywki i odpoczynku. Taki już cudowny jest, nic nie zrobisz. Co innego mama, ona jest super, otwarta na nowości, zawsze z entuzjazmem podchodząca do rodzinnych seansów, chętnie obejrzy, ale - wiadomo - najlepiej jeśli z mężem. Zgrać to wszystko to nie lada sztuka. Tym razem przypadkowo nie zabrałam ze sobą niczego nowego, co już zdążyliśmy z mężem obejrzeć. Miałam więc do zaproponowania nieoczekiwanie nie broniącemu się przed seansem tacie i bratu, który również przyjechał na weekend do domu, tylko jakieś starocie i kilka tytułów, które nic mi nie mówiły. Jak Dług na przykład.