Ptaki śpiewają w Kigali był jednym z najbardziej oczekiwanych filmów na festiwalu w Gdyni. Nic dziwnego. Nie dość, że film podejmuje niezwykle trudną tematykę, w dodatku wykraczającą poza nasze polskie granice (ludobójstwo w Rwandzie), to jeszcze jego powstanie naznaczyła śmierć dwóch ważnych dla niego osób: reżysera, Krzysztofa Krauzego, i autora zdjęć, Krzysztofa Ptaka. Pozostawionej niejako samej Joannie Kos-Krauze udało się nie tylko doprowadzić projekt do końca, ale i stworzyć film ważny, wyróżniający się na mapie polskiej kinematografii. Czy spełniający pokładane w nim nadzieje widzów? I tak, i nie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joanna kos-krauze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joanna kos-krauze. Pokaż wszystkie posty
piątek, 22 września 2017
środa, 20 listopada 2013
Papusza
Plan był taki: idę na film, wracam i - wiedząc, że czekacie - ogólnie piszę, czy warto, czy nie warto, a kolejnego dnia piszę recenzję. Wszystko poszło nie tak. Seans był, oczywiście, ale od momentu wyjścia z kina, aż do zawieszenia dłoni nad klawiaturą, nie miałam pojęcia, co właściwie mogę o Papuszy powiedzieć. A właściwie wiem, ale bardzo mi przykro z tego powodu, więc wymyśliłam chytry plan, że nic nie napiszę, prześpię się i gdy wstanę, to na pewno będę już wszystko wiedziała. Oczywiście, nic takiego się nie stało i pisząc te słowa wiem niewiele więcej. O Papuszy nie można powiedzieć prawie nic złego. Ale dobrego prawie też nie.
Autor:
Klapserka
o
22:09
8
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
antoni pawlicki,
biograficzny,
dramat,
Filmy,
Filmy polskie,
jan kanty pawluśkiewicz,
joanna kos-krauze,
jowita budnik,
krzysztof krauze,
papusza,
zbigniew waleryś
Subskrybuj:
Posty (Atom)