Przenoszenie na ekran prawdziwych historii to zazwyczaj obranie jednego z dwóch kierunków: idealizowania bądź odmitologizowania jej bohaterów. Rzadko zdarza się, że twórcy udaje się postać odbrązowić zachowując wszelkie znamiona prawdopodobieństwa. Bohater bywa więc człowiekiem, ale tak heroicznym, że niemal świętym. W drugą stronę działa to analogicznie: tak bardzo jest człowiekiem, że w jego (nędzne) człowieczeństwo po prostu trudno uwierzyć. Twórcom Everestu udało się wymanewrować swoją fabułę tak, by w żadną z tych stron nie skręcała zbyt ostro, przedstawiając ludzi z krwi i kości, tak samo rozsądnych, jak naiwnych, w równym stopniu odważnych, co zniewolonych własnymi pragnieniami.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą josh brolin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą josh brolin. Pokaż wszystkie posty
środa, 30 września 2015
Everest
Autor:
Klapserka
o
15:22
4
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
baltasar kormakur,
dario marianelli,
emily watson,
Filmy,
Filmy zagraniczne,
jake gyllenhaal,
jason clarke,
john hawkes,
josh brolin,
keira knightley,
Polecane,
robin wright,
sam worthington
niedziela, 20 września 2015
Sicario
Nowy film Denisa Villeneuve'a, twórcy intrygującego Labiryntu i bardzo niejednoznacznego Wroga, to gęste, ponure i wyraziste kino. Kanadyjski reżyser jest w opowiadaniu historii konsekwentny i precyzyjny - w Sicario można odnaleźć wiele elementów znanych z jego poprzednich projektów i cenionych zarówno przez widzów, jak i krytyków. Największą jednak zaletą jego stylu jest przekuwanie potencjalnych słabych punktów filmu w jego mocne strony. Tak mocne, że po seansie trudno uwolnić się od wrażenia, które po sobie zostawiły.
Subskrybuj:
Posty (Atom)