Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jason clarke. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jason clarke. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 września 2015

Everest

Przenoszenie na ekran prawdziwych historii to zazwyczaj obranie jednego z dwóch kierunków: idealizowania bądź odmitologizowania jej bohaterów. Rzadko zdarza się, że twórcy udaje się postać odbrązowić zachowując wszelkie znamiona prawdopodobieństwa. Bohater bywa więc człowiekiem, ale tak heroicznym, że niemal świętym. W drugą stronę działa to analogicznie: tak bardzo jest człowiekiem, że w jego (nędzne) człowieczeństwo po prostu trudno uwierzyć. Twórcom Everestu udało się wymanewrować swoją fabułę tak, by w żadną z tych stron nie skręcała zbyt ostro, przedstawiając ludzi z krwi i kości, tak samo rozsądnych, jak naiwnych, w równym stopniu odważnych, co zniewolonych własnymi pragnieniami.


czwartek, 30 kwietnia 2015

System (Child 44)

Aktorzy, których lubimy, są dobrą wskazówką w wyborze filmu z aktualnego repertuaru. Nie dotarłabym pewnie na System, gdyby nie Tom Hardy, choćby zachwalały film trzy Agnieszki Grochowskie. Oczywiście, że i tu zdarzają się pułapki - w końcu nasi ulubieni aktorzy mają na koncie także wpadki, filmy słabsze, o których nie lubimy mówić, ale w tym przypadku odetchnęłam z ulgą. System to naprawdę niezły film, w dodatku oferujący coś dużo więcej niż tylko kolejną świetną rolę Hardy'ego. Co takiego?


piątek, 23 listopada 2012

Gangster (2012)

Gangster od początku elektryzował mnie przede wszystkim obsadą. Uwielbiam, gdy hollywoodzka kuchnia pichci smakowicie zapowiadającą się fabularnie potrawę, w której głównymi składnikami są uwielbiane przeze mnie smaki. W przypadku dania Hillcoata ślinka pociekła mi na dwa z nich. Pierwszy to prawdziwy afrodyzjak: ekskluzywny, tajemniczy, męski, niedostępny, ergo bardzo pociągający. To Hardy. Drugi jest słodki, doskonały, pełny i nieprzewidywalny jak wyciągana z bombonierki czekoladka - nie wiesz, na jakie nadzienie trafisz tym razem, ale masz pewność, że każde zaspokoi twój apetyt i okaże się wart swojej ceny. To Chastain. Nie musiałabym nawet jeść, żeby Gangster w ich wykonaniu zdobył mnie dla siebie samym zapachem dobrego aktorstwa i przyznaję, że trudno w obliczu takiego wyznania zdobyć się na obiektywność. Trudno, ale nie niemożliwie, bo Cave pozostawił w swojej historii wystarczająco dużo, by było o czym dyskutować i, z drugiej strony, wystarczająco mało, by ekipa aktorska uzupełniła te braki w 100%. Ale ab ovo.