Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mcg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mcg. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lipca 2012

A więc wojna

No nie bardzo - wydawało mi się - to jest mój styl. Film akcji? Dwóch agentów i ona? Że jakaś wojna? No proszę was. A więc (nie zaczyna się zdania od "a więc"...) niespecjalne było moje nastawienie, gdy w końcu gdzieś w pół kroku życiowego zakręcania, jakiego z mężem ostatnio doświadczamy, przyszło mi film McG zobaczyć. W gruncie rzeczy nic też wielkiego z niego nie wyniosłam, bo i film wysokich lotów nie jest, ale przynajmniej - i to się ceni - oglądało się przyjemnie, bo i akcja wartka, i gagi całkiem niezłe, i na Reese zawsze miło popatrzeć, a i Tom Hardy to zdecydowanie smaczny kąsek - nie tylko pod względem fizycznym: jego ostatnie role tylko wzmagają apetyt na zbliżającego się wielkimi krokami nowego Batmana, gdzie Hardy wciela się w postać Bane'a. Yummy.