Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alec baldwin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alec baldwin. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 maja 2015

Still Alice

Nie miała dr Alice Howland szczęścia w polskich kinach. Aż do końca lutego, mimo wyraźnych znaków, że film jest wart uwagi i doceniany przez wszelkie gremia, żaden polski dystrybutor filmem się nie zainteresował. Dopiero stanowiący wisienkę na torcie z dotychczasowymi statuetkami Oscar dla Julianne Moore za pierwszoplanową rolę sprawił, że Still Alice mogliśmy zobaczyć na dużym ekranie. Wciąż nie wszędzie, bo dystrybucja została bardzo ograniczona, ale dobre i to. Tym bardziej, że film - jak można było się spodziewać - okazał się bardzo dobry.


wtorek, 27 sierpnia 2013

Blue Jasmine

Wykwitła ta niebieska Jaśmina zupełnie nagle. A może wcale nie? Jako że za Allenem nigdy specjalnie nie przepadałam, nie interesowałam się jakoś szczególnie jego projektami, zastanawiając się tylko od czasu do czasu, która europejska stolica wygra przetarg na jedną z najlepszych promocji miasta ever. Tymczasem Allen cichutko zakotwiczył w rodzimych stronach i zajął się tym, co najprzyjemniejsze: kobietami. A właściwie kobietą - Jasmine, Jeanette czy jak ona tam się właściwie dzisiaj nazywa, parafrazując jednego z bohaterów filmu. Efekty tego zajęcia są gorzkie. Blue Jasmine to historia tak smutna, że aż dobra.
 

sobota, 10 listopada 2012

Zakochani w Rzymie

Muszę Wam się z czegoś wytłumaczyć. To nie jest tak, że gdy nie lubię jakiegoś reżysera (czy innego twórcy kina), to wyżywam się na na nim przy byle okazji, bez powodu, dla zasady. Zresztą mało jest w ogóle reżyserów, których żaden z kilku(-nastu) filmów nie przypadł mi do gustu i których z tego powodu żywo nie znoszę (z ręką na sercu w tym aspekcie mogłabym wymienić tu chyba jedynie Cronenberga). Do większości ludzi kina mam stosunek bardzo letni -wielu dopiero poznaję, więc nie czuję się uprawniona do krytyki czy sypania pochwał, innym trafiają się filmy lepsze i gorsze, trudno więc sprawiedliwie ich szufladkować. Tylko kilku cenię, szanuję i kocham tak zabójczo, że kosztuje mnie naprawdę dużo zwrócić uwagę na jakiekolwiek wady, poślizgi, potknięcia i inne wypadki w tym, co robią. Allen nie należy do żadnej z tych grup.