Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą christian bale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą christian bale. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 stycznia 2015

Exodus: Bogowie i królowie

Powiedzieć o nowym filmie Ridleya Scotta, że jest słaby, jest nie na miejscu. To nie jest zły film - oparty na, prawda, biblijnej, ale jednak bardzo wdzięcznej do ekranizacji i rozpisywania akcji i jednostkowych dramatów historii, zrealizowany z typowym dla Scotta rozmachem, oprawiony piękną, patetyczną muzyką akcji. Ale nie jest to też film dobry - używając kontrowersyjnej symboliki, idąc w wielu fragmentach fabuły na skróty, stosując wreszcie chwyty zbyt już dobrze nam znane i nierobiące wrażenia, staje się filmem rozczarowującym, bo zwyczajnie średnim. Takim, który mimo znaczeń, jakie powinien nieść, pozostawia niemal zupełnie obojętnym.


czwartek, 24 lipca 2014

American Psycho

Czytając mnie już jakiś czas, wiecie doskonale, że rzadko recenzuję filmy starsze niż te z aktualnego roku kalendarzowego. W kinach jest tyle wartych uwagi premier, że wydaje się sensowniejsze je rekomendować, byście mogli je od razu zobaczyć. A przecież z kinem minionym jest tak samo. Przypominacie mi o tym sami, zamawiając czasem starocie, zwykle trafiając dokładnie w to, czego nie widziałam, a od dawna chciałam. Jak American Psycho właśnie, o recenzję którego poprosiła Kasia.


poniedziałek, 3 lutego 2014

American Hustle

David O. Russel ma dobrą passę. Od 4 lat jego nazwisko nie schodzi z ust krytyków filmowych. Ale też trudno się dziwić, jego trzy ostatnie filmy - Fighter, Poradnik pozytywnego myślenia i American Hustle - to nie tylko zgrabnie zrealizowane projekty, ale przede wszystkim produkty skrojone na miarę potrzeb. Potrzeb członków rozdającej Oscary Akademii...
 

piątek, 27 lipca 2012

Mroczny Rycerz powstaje

Od nowego Batmana nie uciekniecie przez najbliższy tydzień. Prawdopodobnie na co drugim blogu filmowym pojawi się recenzja, a w wiadomościach będą pojawiać się najnowsze notowania box office'ów, wykazujące kolejne rekordy, jakie film bije (na zmianę z doniesieniami o sprawie tego cholernego freaka, któremu padło na mózg w Denver). Usłyszycie też dużo różnych komentarzy: że nowy film Nolana robi ogromne wrażenie, ale że fabuła ma parę niedociągnięć, że nowy Batman to film epicki, że poprzednia część była dużo lepsza, że nikt nie jest w stanie przebić Ledgera i że Bane to nie Joker (serio?) i dużo innych wypowiedzi ludzi, którzy znają Batmana od podszewki i marudzą, że ktoś nie stworzył filmu zgodnego z ich wyobrażeniami. Ale wiecie co? Nie uciekajcie. Po prostu nadróbcie poprzednie części (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście), by znać historię i idźcie do kina, by przekonać się, że Mroczny Rycerz powstaje to arcydzieło, a Christopher Nolan to w świecie kina Messi i Ronaldo w jednym. A może i więcej.