W zwiastunie Wielkie oczy wyglądały na niezwykłą, ładnie opowiedzianą i oprawioną, świetnie zagraną, ale mocno przewidywalną historię. W rzeczywistości okazały się... dokładnie tym samym. Ale - co ważne - nie ma w tym zupełnie nic złego. Mając w pamięci wszystkie te kłamliwe, nic niemówiące albo wręcz przeciwnie - mówiące zbyt wiele (i to niekoniecznie zgodnie z prawdą) filmowe zajawki, które nie mają dużo wspólnego z filmem i w przeważającej większości przypadków są o niebo lepsze od samych filmów, to nawet bardzo miło. Ktoś złożył obietnicę i ją spełnił, niesłychane.
piątek, 2 stycznia 2015
sobota, 19 stycznia 2013
Django
Nowy film ukochanego reżysera to dla każdego fana nie lada gratka. Śledzenie etapów jego powstawania, zbierania obsady (w tym przypadku było co obserwować, bo ekipa Django zmieniała się jak w kalejdoskopie), kolejnych zdjęć, oglądanie po kilka(naście) razy zwiastunów, a potem sto pytań na minutę: co wymyśli, jak będzie, co nowego, czy sięgnie do dorobku, i to najstraszniejsze: czy będzie dobrze, a przynajmniej: czy nie będzie gorzej? Osobiście projekt pt. Django Unchained nie ekscytował mnie aż tak bardzo. Prosty powód: to miał być western, w dodatku "przerywnik" tudzież "przeszkadzacz" w kręceniu zdjęć do filmu, na który czekam od 10 lat (Kill Bill vol. 3). No więc jakoś nie. Ale przecież obejrzeć musiałam i chciałam. I co? Ano, Tarantino.